Ostatnio w kuchni często korzystaliśmy z przepisów sprawdzonych i długo już goszczących na naszym stole. Między innymi dlatego na blogu zrobił nam się ogromny przestój, drugim powodem było moje lenistwo, z którym walczę przygotowując się do sesji. Postanowiłam powiedzieć dość, trzeba spróbować czegoś nowego. I tak do naszej kuchni zawitało chili con carne, zainspirowane tym przepisem. Myślę, że jeszcze nie raz pojawi się w naszym menu.
Jak je zrobić?
Składniki:
puszka czerwonej fasoli
600 g mięsa mielonego(wołowe zmieszane z wieprzowym)
Mięso podsmażyć na oleju z cebulą i czosnkiem, potem dodać przecier, paprykę, chili, pieprz cayenne. Zalać rosołem, dodać pomidory z puszki, liście laurowe i gotować około 20 minut pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając. Na koniec dodać fasolę i kukurydzę, pogotować chwilę i doprawić. Uważać z ilością ostrych przypraw. Na koniec można zaprawić, aby było jeszcze gęstsze.
rozgrzewające danie na taką pogodę :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
szana :)
idealne danie na zimowe chłody:)
OdpowiedzUsuńObiad pierwsza klasa :) bardzo lubie chili con carne choc bardziej w wersji gestszej, ale tak mysle ze takie zupo-podobne to fajna odmiana :)
OdpowiedzUsuńlubię to danie, ale sama jakoś jeszcze nie robiłam nigdy :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam i robiłam w wielu wersjach ale do tej z WŻ wracam najczęściej :)
OdpowiedzUsuńto danie jest świetne!:) szybkie, proste, a jakie efektowne
OdpowiedzUsuńBardzo lubię! Pyszności!
OdpowiedzUsuńPierwszy raz tą nazwę widziałam w Simsach i chyba nigdy nie przestanie mi się z nimi kojarzyć ;p
OdpowiedzUsuńJeszcze nie jadłam tej potrawy i chyba nie zjem ze względu na swój wegetarianizm.... Ale ładnie Ci wyszła :D
OdpowiedzUsuńOoo czerwona fasolka... Właśnie ostatnio szukałam przepisu ciekawego na jakieś danie z czerwona :)
OdpowiedzUsuńO i zrobie sobie jutro na obiadek :)
OdpowiedzUsuńsłyszałam o tym daniu-podobno nieziemsko ostre;D
OdpowiedzUsuńchyba nie na mój żołądek..;)
to chyba zależy od tego jak przyprawisz, zawsze możesz sobie coś tam odjąć, albo czegoś dodać:)
Usuńbardzo lubię! choć u mnie zwykle tak gęste, że łycha staje ;)
OdpowiedzUsuńznam i lubię ;)
OdpowiedzUsuńłącze się w bólu, co do lenistwa! ach ta sesja, demotywuje człowieka nawet w kuchni ;p
Pozdrawiam i zapraszam do siebie!